Re: co ustala ,,test lustra”

> Test lustra bada sposób działania zmysłu wzroku, łącznie z softwarem w mózgu, o

> bsługującym ten zmysł. Kropka. Czy ten zmysł chcesz nazwać ,,samoświadomością

> ”? Dlaczego akurat ten?

To jest standardowa ścieżka „miotania się” w poszukiwaniu definicji świadomości, albo definicji „inteligencji”. Jest to miotanie się, ponieważ czegokolwiek nie założymy na temat świadomości, albo inteligencji to gdy okaże się (zwykle dość szybko), że maszyna może to robić (i to do tego realizując dość tępy algorytm, tyle, że szybko i na tysiącu rdzeni obliczeniowych) odrazu powoduje wycofywanie się i poszukiwanie na nowo czegoś czego mozna by się uchwycić – czyli następuje „miotnięcie” że tak powiem.

Przypomnę, że kilkaset lat temu uważano, że do grania w szachy potrzebna jest nie tyle inteligencja i świadomość, ale wręcz dusza i że niemożność zbudowania maszyny grającej w szachy dowodzi jasno iż tylko ludzie posiadają boską iskrę. „Test lustra” to dalszy ciąg takiego rozumowania. Słyszałem też o „teście rozumienia języka naturalnego” (oczywiście co znaczy „rozumienie” to osobna litania) itp.

Test Turinga w ludowym rozumieniu to ta sama historia – prosty program reprodukujący zapamiętane fragmenty rozmów na podstawie rozpoznawania słów lub składni jest w stanie oszukać klepiącego na czacie użytkownika że jest człowiekiem – i czego to dowodzi? Że maszyna jest świadoma? A może że użytkownik jest „filozoficznym zombi”?

Powiem, że takie ludowe i emocjonalane postrzeganie „problemu świadomości” stanowi jeden największych hamulców dzisiejszej nauki.